Antyspam
R E K L A M A
ARTYKUŁY OGŁOSZENIA FIRMY
R E K L A M A
R E K L A M AB1 - Ubojnia Gola
R E K L A M A

Grali tak, jakby dopiero co zeszli ze sceny. Jakby te 30 lat było wczoraj...

› Kultura i Rozrywka 13 dni temu    10.02.2019
Agata Fajczyk
komentarzy 1 ocen 1 / 100%
A A A
Gostyń. Koncert Non Iron po reaktywacjiGostyń. Koncert Non Iron po reaktywacji fot. A. Fajczyk

Bardzo melodyjne, bardzo rockowe, bardzo przebojowe utwory zagrała hardrockowa kapela Non Iron podczas piątkowego koncertu (8.01). Szkoda, że publiczność w GOK Hutnik nie dopisała, bo mogła to być naprawdę niezapomniana muzyczna uczta. 

R E K L A M A

Pomysł na reaktywację powstał w październiku 2018 r. Henryk Tomczak- założyciel poznańskiego zespołu Non Iron (w 1985 r.) - obchodził wtedy 50-lecie pracy estradowej. Pomyślał, żeby na tej uroczystości zagrał zespół Non Iron w tym najważniejszym, najpopularniejszym składzie.

- Wiedziałem, że skoro 30 lat nie graliśmy razem, to praktycznie od nowa trzeba było się przygotować, nauczyć się grać. I pomyślałem, że skoro trochę pracy w to włożymy, to warto się przypomnieć. A może ktoś jeszcze pamięta o takim zjawisku jak Non Iron?- zdradził Henryk Tomczak.

Leszek Szpiegiel - wokalista wzruszył się na informację o reaktywacji i przyjechał z Niemiec do kraju czym prędzej. - Powiedziałem do znakomitych kolegów, przyjaciół z zespołu: przyjeżdżam i jedziemy z tym koksem - zdradził na scenie wokalista.

Myśleli, że będzie to 5, najwyżej 10 koncertów, ale menager z zapałem „poszedł na całość” i wyznaczył kapeli 20 koncertów od razu. Początkowo byli przerażeni. - 30 lat nas nie było, wznowienie pierwszej płyty „Innym Niepotrzebni” na CD wyszło, ale w radiu tego nie puszczają - taka jest polska rzeczywistość - tłumaczył Wojciech Hoffmann.

A na co dzień każdy z członków Non Iron robi coś innego: Heniu Tomczak - gitarzysta, gra w Izotopie, Leszek Szpigiel - wokalista, mieszka w Niemczech, Janusz Musielak - gitarzysta i Jędrzej Kowalczyk (perkusista) mają swoje zajęcia muzyczne, a Wojciech Hoffmann gra na gitarze w Turbo. Każdy jest wciąż związany z muzyką, dlatego obawy, że trudno będzie od nowa nauczyć się grać razem, szybko zniknęły. Problem był tylko w tym, aby nauczyć się, przypomnieć sobie utwory z pierwszego krążka. Po dwóch próbach poczuli się tak, jakby te 30 lat było wczoraj, jakby dopiero co zeszli ze sceny. - Wydaje nam się, że gra nam się lepiej niż dawniej. Jesteśmy bardziej spójni, pod względem umiejętności, doświadczenia, jednak przez te 30 lat wciąż graliśmy - stwierdził Janusz Musielak. 
- Jesteśmy o 30 starszymi, lat bardziej doświadczonymi muzykami - dodał  Henryk Tomczak. 
- Mniej spontaniczni, bardziej wyrachowani, jeśli chodzi o muzykę - uzupełnił Wojciech Hoffmann.

Dlaczego po 8 latach, skończyło się wspólne granie Non Iron? Okazało się, że w latach 90. XX w. był problem ze znalezieniem wokalisty. Po wyjeździe Leszka Szpigiela do Niemiec, do kapeli dołączył Grzegorz Kupczyk. Nagrali wspólnie 2 płyty, a później Grzegorz podziękował za współpracę. - Były problemy ze znalezieniem ciekawego wokalisty - jak Leszek, Grzegorz. Kto fajny, był zajęty - wyjaśnił Henryk Tomczak. - Trafiliśmy na Zbyszka Derę, były problemy z intonacją, miał załatwione kursy, naukę, ale to olał. I tak to wszystko się rozmyło - dodał.

Muzycy zgodnie przyznają, że grali w interesujących czasach. Głód koncertów był w latach 80. niewyobrażalny. Ludzie szanowali swoje, polskie zespoły, przychodzili ich posłuchać, wspólnie się bawić.  - A teraz mają gdzieś rodzime kapele. Jeśli nie pokaże się gęby w telewizji, nie zrobi się zadymy, skandalu, jeśli jest się nieobecnym w mediach, to ludzie olewają, na koncerty nie przychodzą - wspomina Wojciech Hoffmann. I jest załamany tym, że z disco-polo uczyniono „muzykę narodową”.

- Czasy się zmieniły - kiedyś grało się 3 koncerty dziennie, 7 dni w tygodniu, i były pełne sale. I w Czechach tak jest do dzisiaj. Ludzie przychodzą na koncerty, na czeskie kapele. A u nas? Społeczność jest wymagająca. Żeby sprzedać klub 200-osobowy  na koncert za 20 złotych, to graniczy z cudem. Ludzie wolą iść do Biedronki na zakupy albo disco-polo wybierają.  W poniedziałek koncert? Nie, to nie wypada. W niedzielę? Też nie, bo następnego dnia do pracy - mówi Wojciech Hoffmann.

Jak na reaktywację zareagowali fani? Członkowie kapeli twierdzą, że zaje...ście. - To jest absolutnie adekwatne stwierdzenie do tego, co dzieje się na koncertach. I nawet jest publiczność, chociaż myśleliśmy, że będzie ciężko. Nie jest dramatycznie. Oczywiście mogłoby być lepiej - mówi Wojciech Hoffmann.

W Gostyniu była garstka publiczności.

-  Nie spodziewaliśmy się tłumów, jak na „Nocnym kochanku”, ale naprawdę jest bardzo sympatycznie. Nawet kiedy jest na sali 20, 50 osób, to gramy na takich samych obrotach, a ludzie świetnie się bawią - powiedział Wojciech Hoffmann.

Formacja, odrodzona w klasycznym składzie (wszyscy, oprócz perkusisty, z długimi włosami - "nie ścinamy, bo wyglądalibyśmy jak pół ... zza krzaka”) grała na wysokich obrotach. Ci, którzy przyszli do „Hutnika” na pewno bawili się nieźle przy utworach z krążka „Innym niepotrzebni”.

R E K L A M A
R E K L A M A
+ 1 głosów: 1 (100%) 0 -
    dodaj zdjęcia Masz swoje autorskie zdjęcia? Dodaj je do naszego tekstu.
    Komentarze (1)

    Serwisy internetowe jarocinska.pl, zpleszewa.pl, rawicz24.pl, gostynska.pl, krotoszynska.pl nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze nie są moderowane. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane zgodnie z postanowieniami Regulaminu.

    dodaj komentarz› pokaż według najstarszych
    ~ Steve
    12 dni temu 1
    Zawsze byli i pozostana super kolesiami Pozdrock
    odpowiedz oceń komentarz
    wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    R E K L A M A
    R E K L A M A