Antyspam
ARTYKUŁY OGŁOSZENIA FIRMY
R E K L A M AA1 - Fines
R E K L A M AB1 - MAT-BRUK

Niepodległość pchała go do mety

› Sport i rekreacja 8 miesięcy temu    9.11.2018
Anna Twardowska
komentarzy 0 ocen 1 / 100%
A A A
Pępowo. Artur Zjeżdżałka z KrzekotowicPępowo. Artur Zjeżdżałka z Krzekotowic fot. Arch. prywatne

Chociaż jego pasją nadal jest piłka nożna, to pod koniec ubiegłego roku, przy świątecznym stole postawił sobie cel związany z bieganiem. Niektórzy nie dowierzali i mówili żeby odpuścił, jego motywowało to jeszcze bardziej. Artur Zjeżdżałka z Krzekotowic (gm. Pępowo) w ciągu zaledwie jednego roku zdobył „Koronę” i „Herb Polskich Półmaratonów” i do tego „Koronę” i „Herb Polskich Maratonów”. Jest jednym z nielicznych w Polsce, którzy dokonali tego w tak krótkim czasie. Zazwyczaj biegacze robią to w dwa lata. Jemu wystarczył rok. 

 

- W grudniu usłyszałem, że rok 2018 będzie rokiem niepodległości. Przy wigilijnym stole człowiek ma różne przemyślenia. Ja usiadłem i postanowiłem, że zrobię Koronę i Herb Polskich Półmaratonów i Maratonów. Jestem amatorem, przebiegnięcie w jednym sezonie sześciu półmaratonów i maratonów, jest teoretycznie niemożliwe – mówi Artur Zjeżdżałka.

A jednak rzeczy niemożliwych nie ma. Żeby zdobyć „Koronę”, należało ukończyć pięć półmaratonów (ze specjalnej, pogrupowanej listy) w ciągu kalendarzowego roku. Mężczyzna wziął udział w biegach w Sobótce, Grodzisku Wlkp., Wrocławiu, Wałbrzychu i Gnieźnie. Aby uzyskać „Herb”, należy przebiec szósty półmaraton. Padło na Leszno.

- Wnioskowałem elektronicznie o uzyskanie „Herbu”. Komisja sprawdziła, czy ukończyłem te biegi - wyjaśnia Artur Zjeżdżałka.

Przeanalizował terminy biegów i przeplatał je udziałami w maratonach. Niekiedy wychodziło wariacko – biegi były tydzień po tygodniu. Maratony odbyły się w Dębnie, Krakowie, Wrocławiu, Warszawie i Poznaniu. Zazwyczaj zawodnicy robią tę „Koronę” w dwa lata. Założenie maratończyka z Krzekotowic było inne – rok. Chcąc uzyskać „Herb Maratonów Polskich”, pobiegł również w Toruniu, w szóstym biegu.

- Znajomi mówili, że to niemożliwe, żebym odpuścił. Owszem, były momenty ciężkie, walka z samym sobą, ze swoją głową. Chciałem udowodnić tym niedowierzającym, że dam radę i ciągle sobie powtarzałem, że gdyby sto lat temu Polacy by się poddali, nie byłoby niepodległej Polski – mówi mężczyzna.

Więcej w bieżącym Życiu Gostynia.

Czytaj także o 103. urodzinach pana Stanisława.

+ 1 głosów: 1 (100%) 0 -
dodaj zdjęcia Masz swoje autorskie zdjęcia? Dodaj je do naszego tekstu.
Komentarze (0)

Serwisy internetowe jarocinska.pl, zpleszewa.pl, rawicz24.pl, gostynska.pl, krotoszynska.pl nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze nie są moderowane. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane zgodnie z postanowieniami Regulaminu.

dodaj komentarzbądź pierwszy!