Antyspam
ARTYKUŁY OGŁOSZENIA FIRMY
R E K L A M A
R E K L A M AGoogle Projekt A1
R E K L A M AB1 - MAT-BRUK

Tragedia w Tatrach. Był na Giewoncie, kiedy rozpętało się piekło

› Społeczeństwo 26 dni temu    23.08.2019
Agata Fajczyk
komentarzy 10 ocen 5 / 100%
A A A
Borek Wlkp. Edward Lewczyk z gminy Borek wspinał się na Giewont, kiedy nagle nadeszła burzaBorek Wlkp. Edward Lewczyk z gminy Borek wspinał się na Giewont, kiedy nagle nadeszła burza fot. Tygodnik Podhalański

O gwałtownej burzy po polskiej stronie Tatr mówi cała Polska. Piorun uderzył wczoraj, przed godz. 13.00 między innymi na Giewoncie i Czerwonych Wierchach. TOPR potwierdził informację o czterech ofiarach śmiertelnych. To dwoje dzieci i dwie osoby dorosłe. Jedna osoba zginęła też w słowackich Tatrach. Z kolei 157 turystów jest poszkodowanych, z czego 34 nadal w szpitalach. Taki jest najbardziej aktualny bilans tragedii w Tatrach. 

Najlżej poszkodowani – 89 osób – trafili do szpitala w Zakopanem, pozostali do szpitali w Nowym Targu, Myślenicach, Suchej Beskidzkiej i Krakowie. Wśród lżej poszkodowanych był mieszkaniec gminy Borek Edward Lewczyk.

Na początku tygodnia pojechał na urlop w polskie góry z rodziną i znajomymi. Na Giewont wybrał się między innymi z siostrzenicą. Jest świadkiem tragedii. Kiedy na szczycie pojawiły się gwałtowne wyładowania atmosferyczne, dochodził do pierwszych łańcuchów.

- Pierwszy ruszyłem wyżej, rodzina została nieco za mną. Kiedy byliśmy już prawie na górze, zobaczyłem kobietę, która schodziła z tej części szlaku, z łańcuchami. Pomogłem jej zejść. W tym momencie uderzył piorun, w głowę - opowiada dziennikarzom podhalańskich mediów.

 

Pan Edward podczas konferencji prasowej powiedział dziennikarzom Tygodnika Podhalańskiego, że pamięta, jak padł na ziemię i nie mógł się ruszyć. - Podobnie, jak ta kobieta. Po 2, 3 minutach pozbierałem się, kobieta też, ale zsunęła się z urwiska, była poobijana - relacjonuje jako świadek dla Tygodnika Podhalańskiego.

Twierdzi, że później wybuchła panika. Ludzie krzyczeli, żeby schodzić na dół. Na szczęście sam nie trzymał się łańcuchów w momencie, kiedy piorun uderzył w szczyt. Nie pamięta dokładnie, gdzie to było, ale burza nadeszła nagle. Wspomina, że dosłownie przez 3 minuty pioruny waliły wszędzie.

- Po prostu zabłysło, przewróciłem się - nie mogłem iść przez kilka minut, ale nie straciłem przytomności. Było piekło. Ludzie uciekali na lewo, na prawo, chowali się - mówi pan Edward.

Pamięta krzyki turystów i płacz dzieci. Widział 2 osoby poszkodowane dookoła. Z Giewontu turyści schodzili łatwiejszym szlakiem, całą grupą, pomagali jeden drugiemu. Pan Edward był w stanie iść samodzielnie. - A ratownicy TOPR już wchodzili do góry, nie mogli helikopterem, bo pioruny waliły, niebo było zachmurzone, zamglone - opowiada mieszkaniec gm. Borek. Schodził do schroniska na hali Kondratowej, kiedy doleciał helikopter.

Ponieważ pan Edward jest ranny, ma poparzenia na nodze, więc skierowano go do szpitala w Zakopanem. Tam TOPR zawiózł go samochodem. Na obsługę medyczną nie narzeka. Później trafił do szpitala w Nowym Targu, a tam stwierdzono, że poparzenia nogi są powierzchowne i nie musi być hospitalizowany. Rodzina i znajomi nie ucierpieli. Edward Lewczyk potwierdza, że w Zakopanem w czwartek rano pogoda była słoneczna i panowały dogodne warunki do wędrówki, jednak prognozy się nie sprawdziły i w miarę upływu dnia niebo nad górami zasnuły gęste chmury. Około południa rozpętała się gwałtowna burza. - Ta burza przyszła znikąd. Nie mogliśmy się spodziewać. Kilka minut wcześniej słychać było pioruny, z daleka, ale to nie był sygnał, żebyśmy musieli uciekać, nie obawialiśmy się - relacjonuje pan Lewczyk.

Metalowy krzyż na szczycie Giewontu często przyciąga wyładowania atmosferyczne. Przebywanie na szczycie podczas burzy jest niebezpieczne, podobnie jak wędrowanie szlakami, które są uzbrojone w łańcuchy pomocnicze.
 

- Cieszę się, że wyszedłem cało z tej tragedii. A wszystkim rodzinom, które straciły swoich bliskich, współczuję. Osobom, które ucierpiały... niech ich Bóg prowadzi - mówi Edward Lewczyk podczas konferencji.

W akcji ratunkowej w Tatrach w sumie brało udział około 180 osób. Zaangażowanych było aż 80 TOPR-owców, najwięcej w rejonie Giewontu, do tego członkowie Grupy Podhalańskiej GOPR i strażacy. W szpitalach chorymi zajmowało się 40 lekarzy.

Artykuł powstał na podstawie konferencji prasowej 24tp.pl

Kupujesz gotowe wyroby na wagę? SPRAWDŹ, co wykazały kontrole

+ 5 głosów: 5 (100%) 0 -
dodaj zdjęcia Masz swoje autorskie zdjęcia? Dodaj je do naszego tekstu.
Komentarze (8)

Serwisy internetowe jarocinska.pl, zpleszewa.pl, rawicz24.pl, gostynska.pl, krotoszynska.pl nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze nie są moderowane. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane zgodnie z postanowieniami Regulaminu.

dodaj komentarz› pokaż według najstarszych
~ Mm65
24 dni temu ocena: 0%  8
Napisze coś do wcześniejszych komentarzy. Po pierwsze jakiś idiota, który napisał, że winne jest 500 + niech wie że Edek nie ma dzieci więc jak mógł jechać na wakacje za 500+, drugie jeśli nie byliście tam to się nie odzywajcie bo g*wno widzieliście więc g*wno wiecie.
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ georg
25 dni temu ocena: 75%  7
Edward miałeś więcej szczęścia niż rozumu. Do Częstochowy na kolanach teraz powinieneś iść.
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ darwinista
25 dni temu ocena: 58%  6
Uwaga, polecę oklepanym szlagierem: Po części temu co się od kilku lat dzieje zarówno nad morzem jak i w górach jest winne 500+. Wcześniej ludzie nieporadni życiowo, byli nieporadni w swoim lokalnym środowisku i nic większego im nie groziło. Teraz pojawiły się jakieś środki finansowe i jeżdżą nieco dalej na wakacje ale nadal są nieporadni życiowo i nie ogarniają, że kąpiel w Bałtyku to nie plaża w Cichowie a wejście na Giewont to nie wyprawa do lasu. Wszyscy są dzisiaj tacy ładni i nowocześni, smartfony za średnią krajową, ale mało kto potrafi ogarnąć aplikacje pogodowe, których jest dość sporo i które są naprawdę szczegółowe i precyzyjne w prognozowaniu nadchodzących zjawisk. Skoro od rana zapowiadano burze, to po kiego wała pchać się w góry? To nie wycieczka na Górę Zamkową w Gostyniu!
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ ,,,,,,
26 dni temu ocena: 45%  5
Tytuł art. Powinien być taki: Edward uniknął śmierci bo jest idiotą i urlop poiwnienen spędzać w cichowie....a nie w górach. I tyle w temacie.
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Taternik
26 dni temu ocena: 100%  4
Tytuł powinien brzmieć: Edward i jeszcze ponad 100 osób...
~ Ttt
26 dni temu ocena: 78%  3
Panie Edwardzie prosta aplikacja sat24 i wiedziałby pan że .. burza już od 2 godzin idzie z Słowacji ! Bo dokładnie tak radar pokazywal . A nie z nikąd w kilka minut...! Totalna nieodpowiedzialność ! I brak podstawowej wiedzy w górach. Wchodząc na szczyt taki jak Giewont trzeba troche oleju w głowie ! Żal tych ludzi...ale sami są sobie winni... Niestety.
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Jaś
26 dni temu ocena: 100%  2
[...] i tyle pojawiły się pierwsze wyładowania a on szedł jeszcze wyżej!
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Taternik
26 dni temu ocena: 100%  1
Ja nie pójdę, ja?! Choćby się waliło i paliło! A potem 180 osób musi narażać swoje życie, żeby ratować takie towarzystwo.