Dostosuj wydruk

To były trzy dni polowań. Król ustrzelił 35 lisów

To były trzy dni polowań. Król ustrzelił 35 lisów

Blisko 200 sztuk drapieżników zastrzelili myśliwi z powiatu gostyńskiego w XIV Powiatowym Polowaniu na Lisy. W tym roku organizatorem pokotu było Koło Łowieckie nr 18 Diana Poniec. Pokot oznacza również, że sezon myśliwski już się kończy.

Podsumowanie zbiorowego polowania odbyło się 10 lutego, w leśniczówce „Frankówka” w Janiszewie. Trzydniowe polowanie zorganizowało Wielkopolskie Stowarzyszenie Przyrodnicze „Borek”. Wzięły w nim udział koła łowieckie z Krobi, Gostynia, Piasków, Dolska, Leszna, Pępowa i Borku. Wczesnym popołudniem w niedzielę, 10 lutego, koła łowieckie zwiozły ustrzelone drapieżniki i ułożyły je pokotem przed leśniczówką, 183 lisy, 4 kuny i 1 jenota.

Królem pokotu w kategorii indywidulanych polowań okazał się Roman Musiołowski reprezentujący Koło „Diana” Poniec, który upolował 35 lisów. Tytuł I wicekróla otrzymał Zenon Gubański - Koło Łowieckie Żbik Leszno. On również miał łącznie 35 drapieżników, w tym 1 kunę. II miejsce zdobył Aleksander Chudy z Koła Łowieckiego „Lis” Pępowo z wynikiem 33 lisów.

Roman Musiołowski działa w kole ponieckim od 2008 r., ale z łowiectwem miał do czynienia od dzieciństwa, dzięki wujowi, który wciągnął go w tę pasję i zdradził tajniki myślistwa. Polował przez cały weekend.  - Trzeba w jakiś sposób eliminować drapieżniki. Najbardziej lubię polować na na lisy. Trzeba je przechytrzyć, niekiedy się nie uda, ale adrenalina jest niesamowita. Lis jest blisko, potrafi być sprytniejszy niż myśliwy i trzeba myśleć co zrobić, jak go zwabić. Poluję z psami i na wabika. Trzeba ćwiczyć, człowiek uczy się  całe życie. Kiedy już się sztukę lub dwie upoluje, to dopiero jest satysfakcja - przyznał król tegorocznego pokotu. Zdradził, że na lisa można polować przy księżycu, kiedy żeruje, ale nad ranem. - Najlepiej na śniegu - ale w tym roku było go mało. Trzeba wiedzieć, gdzie ma swoje ścieżki, gdzie drapieżnik chodzi, poczekać, zwabić - opowiadał.

Koło Łowieckie Diana Poniec, gospodarz tegorocznego pokotu, dla najlepszego „lisiarza” ustanowiło nagrodę - całodzienne polowanie na kuropatwy. Ponieważ w klasyfikacji indywidualnej polowanie na drapieżniki wygrał członek ponieckiego koła, zwycięzca przekazał główną nagrodę koledze, który zdobył tytuł wicekróla.

Henryk Ordanik - prezes Wielkopolskiego Stowarzyszenia Przyrodniczego „Borek” podziękował za pokot. - Wiem, że myśliwi są prawdziwymi miłośnikami przyrody. Jak nasze działanie jest korzystne dla środowiska, w którym chcemy funkcjonować, można bardzo prosto wyliczyć - powiedział.

- Mamy 188 drapieżników. Przyjmijmy, że z tego 90 to samice. Każda niech odchowa tylko 5 młodych - to jest 450 lisów. Dodając 180 sztuk - to w sumie 630 sztuk drapieżników byłoby na nowy sezon, gdyby nie było dziś tego polowania. 630 razy 1 sztuka drobnych zwierzątek na miesiąc, skromnie licząc. Chodzi o czajki, skowronki, które giną na ziemi penetrowanej przez lisy. 630 x 12 miesięcy to już 7 500 sztuk - co najmniej tyle zwierzątek więcej ma szanse przeżyć. To jest rzecz nie do przecenienia. Robimy to we własnym interesie, to jest bardzo dobra rzecz. Ale nie wystarczy wystrzelać drapieżniki, a na wszystkie nie polujemy. Chcemy, aby pozostały te, których jest mało - zaznaczył Henryk Ordanik.

Prezes Stowarzyszenia zaznaczył, że nie organizuje się polowań na orła, ale w kwestii kruków przyrodnicy próbują działać, gdyż obecnie jest ich zbyt wiele. - Na razie na nie polujemy. Będziemy robili wszystko, aby zwolnić ich całoroczną ochronę. Korzystając z darów przyrody, staramy się nie robić jej krzywdy. Polowanie na lisa jest najprostszym przykładem - podkreślił Henryk Ordanik.

* * *

W kategorii kół łowieckich w XIV Powiatowym Polowaniu na Lisy najlepszymi byli:

I miejsce Koło Łowieckie Diana Poniec

II miejsce Koło Łowieckie „Dzik” Leszno

III miejsce „Lis” Pępowo

autor: Agata Fajczyk

Źródło:

Dodano: 2019.02.10

gostynska.pl Copyright © 2007 - 2019 Południowa Oficyna Wydawnicza
redakcja: ul. Kolejowa 15, 63-800 Gostyń., 65 572 74 00