Dostosuj wydruk

Kierownik niezgodnie z prawem?

Kierownik niezgodnie z prawem?

Grzegorz Marszałek został zatrudniony na stanowisku kierownika Zakładu Aktywności Zawodowej w Leonowie niezgodnie z prawem? Tak wykazał audyt, który trwa w boreckiej gminie. Burmistrz Marek Rożek, jako pracodawca, został zobowiązany do zawarcia porozumienia, zmieniającego warunki pracy i płacy z pracownikiem. Zaplanował spotkanie, do którego nie doszło. I wtedy sprawa „wypłynęła”.

- Nikogo i nigdzie nie zwolniłem, porządkuję tylko sytuację, którą porządkować muszę i ciągle wierzę, że się dogadamy - skomentował burmistrz Marek Rożek.

O sytuacji w ZAZ Leonów włodarz Borku mówił na ostatniej sesji rady miejskiej, 21 lutego. Chciał zdementować rozsiewane w gminie plotki o zwolnieniach i o tym, że „nie wiadomo, co burmistrz wyrabia”. Powołał się na trwający w urzędzie audyt, który od maja 2018 roku wykonuje firma Audit Consulting Municipal Sp. z o.o. z Chorzowa, za kwotę 49 200 zł. Wyjaśnił radnym, co jest powodem prowadzonych kontroli i jak przebiegają. Audyt był wpisany do planu finansowego gminy (WPF), będzie trwał do końca 2019 r. Skontrolowano zamówienia publiczne, sprawdzono dotacje udzielone przez gminę. W 2019 r. audyt rozpoczęto od gospodarki odpadami oraz jednostek organizacyjnych. Przeprowadzono już kontrolę m.in. w ZAZ w Leonowie. - Poproszono mnie o dokumenty kierownika zakładu aktywności. I na samym początku zwrócono mi uwagę, że zatrudniona na tym stanowisku osoba nie spełnia wymogów formalnych - poinformował Marek Rożek.

Przepisy się zmieniły

Burmistrz poprosił o ekspertyzę prawną. Z opinii, pod którą podpisany jest radca prawny Mieczysław Klupczyński wynika, że w dniu nawiązania stosunku pracy na stanowisku kierowniczym (15 listopada 2011 r.) Grzegorz Marszałek nie spełniał (i nie spełnia do dziś) wymaganego przepisami artykułu ustawy o pracownikach samorządowych, który mówi, że „pracownikiem samorządowym zatrudnionym na podstawie umowy o pracę na kierowniczym stanowisku urzędniczym mogła być osoba, która dodatkowo spełnia warunek posiadania wykształcenia wyższego - I lub II stopnia, w rozumieniu przepisów o szkolnictwie wyższym”. Jest to warunek ustawowy i żaden przepis prawa nie daje możliwości odstąpienia od niego. Ekspertyza mówi o tym, że prawo pod tym względem zmieniło się od 1 stycznia 2009 r. Pracownicy, którzy w dniu wejścia ustawy tj. 1 stycznia 2009 r. nie spełniali warunków, nie posiadali wykształcenia wyższego, a mieli podpisane umowy o pracę, mogli nadal być zatrudnieni na kierowniczych stanowiskach. Jednak umowa z Grzegorzem Marszałkiem na czas nieokreślony, na urzędniczym stanowisku kierownika została podpisana później - w połowie listopada 2011 r. Czyli - w świetle prawa Grzegorz Marszałek nie spełniał wymaganego przepisami artykułu - ustawy o warunkach posiadania wykształcenia wyższego i nie powinien być zatrudniony na stanowisku kierowniczym jednostki samorządowej. Kontrola wykazała również, że podczas przeprowadzania konkursu na kierownika samorządowej jednostki ZAZ w Leonowie, w opisie stanowiska dopisano pkt. 7 „bez żadnej podstawy prawnej”. Napisano, że „mimo niespełnienia kryteriów (braku wykształcenia - przyp. red.), kierownikiem może być (Grzegorz Marszałek - przyp. red.) z uwagi na brak kadry na rynku”. - Takie działanie burmistrza Borku Wlkp. pełniącego 1 lipca 2011 roku tę funkcję, było niezgodnie z prawem - napisał radca prawny.

Nie miałem zamiaru zwalniać

Burmistrz Marek Rożek został zobowiązany do podjęcia działań, które doprowadzą do tego, że na stanowisku kierownika w ZAZ w Leonowie wszystko będzie zgodne z prawem. - W związku z tym, że pan Marszałek posiada wykształcenie średnie, może być zatrudniony na podstawie umowy o pracę co najwyżej na stanowisku urzędniczym - napisano w ekspertyzie prawnej. Po otrzymanej opinii Marek Rożek wystosował pismo do kierownika Grzegorza Marszałka, które listem poleconym zostało dostarczone do ZAZ w Leonowie. Kierownika na miejscu nie było, pismo nie zostało odebrane. W Zakładzie pozostało więc awizo, a - zgodnie z procedurami - listonosz był zobowiązany zanieść list pismo z powrotem na pocztę.

- Pismo nie zostało z poczty odebrane ani we wtorek, ani w środę, a w czwartek (14 lutego - przyp. red.) zamierzałem spotkać się z kierownikiem. Nie przyszedł, więc zacząłem się interesować - dlaczego? Okazało się, że pismo leży na poczcie. Odebrałem je stamtąd i wystosowałem nowe. Treścią jedno od drugiego różni się tylko jedną rzeczą - w jednym było napisane: „w celu omówienia tych spraw zapraszam pana na spotkanie do urzędu miejskiego w Borku Wlkp. 14 lutego 2019 roku na godzinę 9.00”. Nie chciałem wnikać, dlaczego kierownik nie przyszedł, wystosowałem drugie pismo - wyjaśniał burmistrz Borku.

Przeczytał radnym treść pisma, jakie wystosował do Grzegorza Marszałka. Wyjaśniając konieczność spotkania, powołał się w nim na ekspertyzę prawną. - W związku z powyższym proponuję panu zawarcie porozumienia, zmieniającego warunki pracy i płacy, wynikające z umowy o prace z dnia 15 listopada 2011 roku - napisał burmistrz do kierownika ZAZ Leonów. Zaprosił go do ratusza na spotkanie 15 lutego, na godzinę 11, zaznaczając, że jeśli termin nie odpowiada ze względu na obowiązki czy przyczyny losowe, można przez sekretariat ustalić nowy. Drugie pismo burmistrz Borku osobiście zawiózł do ZAZ w Leonowie. Kierownika tam nie zastał. - Na liście podpisany też nie był. W pracy jednak rano był. Przekazałem pismo księgowej, potwierdziła mi odbiór - mówił Marek Rożek na sesji. Zaznaczył, że nie ma zamiaru zwalniania Grzegorza Marszałka. - Niestety, zgodnie z prawem nie może piastować stanowiska. Liczyłem na porozumienie, przesunięcie na inne stanowisko i zakończenie tematu - dodał burmistrz Borku. Grzegorz Marszałek wciąż jest kierownikiem ZAZ w Leonowie. - To jest i tak łagodne podejście od tematu - zaznaczył burmistrz. W opinii prawnej napisano, że w przypadku braku woli zawarcia porozumienia przez pracownika, następnym krokiem wykonanym przez pracodawcę, winno być wypowiedzenie.

Nie miał prawa cofnąć listu?

Na sesji odezwał się radny Romuald Gawroński, który jest listonoszem. Zarzucił burmistrzowi, że nie miał praw odebrać z poczty listu, który był adresowany do Grzegorza Marszałka. - Pan go wysłał. Może pan go cofnąć, ale jeśli nie było próby doręczenia. A tu było, w Leonowie osobiście awizowałem list - mówił radny Gawroński. Nawiązał też do sytuacji sprzed 8 lat, kiedy zakład w Leonowie był w trudniej sytuacji finansowej.

- Jak ZAZ leżał w gruzach to wtedy Marszałek był w porządku. Jak wyprowadził ZAZ na taką ścieżkę, że jest na plusie to jest niepotrzebny. Bardzo bym chciał, żeby pan zrobił tyle, co Marszałek przez 8 lat - mówił radny.

W odpowiedzi Marek Rożek stwierdził, że za swoje zasługi Grzegorz Marszałek był wynagradzany odpowiednią pensją. Burmistrz nawiązał jeszcze raz do sposobu przeprowadzania konkursu. - Było to niezgodne z prawem. Dopisano punkt, że może to być osoba z wykształceniem średnim. W konkursie uczestniczyła osoba z wykształceniem wyższym. Przeszła do II tury. I odpadła - zaznaczył Marek Rożek. Odpowiadając na zarzuty, że 4 lata temu nie zrobił porządku, powiedział, że nie był świadomy, iż zmieniły się przepisy, co zostało mu przedsatawione podczas tegorocznego audytu. Burmistrz zaznaczył, że sprawa wcale nie musiałaby znaleźć się na sesji rady miejskiej, gdyby kierownik podjął uczciwą rozmowę.

- Nie pozwolę sobie na zakłamania w gminie, w której działam zgodnie z prawem i w dobrej woli. Uważam, że Grzegorz Marszałek w ZAZ powinien zostać, powinien tam pracować, ale według prawa nie może pracować na kierowniczym stanowisku. Miałem przygotowaną dla niego propozycję - koordynatora ds. zaopatrzenia, usług czy innego stanowiska. Po to był wezwany na rozmowę, aby się dogadać, porozumieć, aby sprawę zakończyć - powiedział M. Rożek.

Radny Gawroński zauważył, że burmistrz wie doskonale, dlaczego kierownik ZAZ nie mógł stawić się w urzędzie na rozmowę. Chodziło najprawdopodobniej o kłopoty zdrowotne.

Bał się, że to wypowiedzenie

Grzegorz Marszałek nie ukrywa, że nie ma wyższego wykształcenia. Skończył policealne studium zawodowe - dwa kierunki. - W ciągu tych lat nikt mi za bardzo nie mówił „musisz pan skończyć studia” - przyznaje. Podkreśla, że wystartował w konkursie na stanowisko kierownika w czasie, kiedy Zakład utracił płynność finansową. - Tam był potrzebny „chłop do roboty”, a nie do siedzenia za biurkiem - mówi.

Kierownik zaznacza, że nabór na stanowisko nie był szykowany specjalnie pod niego, bo ze średnim wykształceniem startowało kilka osób - późniejszych pracowników ZAZ. - Była jedna z wyższym wykształceniem. Radca prawny prawdopodobnie źle interpretuje „stanowisko urzędnicze” - wyjaśnia G. Marszałek. Dlaczego nie odebrał pisma z urzędu? Prawdopodobnie z powodu plotek, że „burmistrz robi porządek w ZAZ-ie”. - Zaczęło mnie to zastanawiać. Dwunastego dnia miesiąca wysyła się wypowiedzenia z pracy. Nie odbierałem, bo nie wiedziałem, co mam robić. List polecony z urzędu przyszedł do mnie pierwszy raz od 8 lat - z adnotacją „do rąk własnych” - tlumaczył Grzegorz Marszałek.

autor: Agata Fajczyk

Źródło:

Dodano: 2019.03.03

gostynska.pl Copyright © 2007 - 2019 Południowa Oficyna Wydawnicza
redakcja: ul. Kolejowa 15, 63-800 Gostyń., 65 572 74 00