Dostosuj wydruk

Łatwo nie było, działali w stanie wojennym. Ważny był kod

Łatwo nie było, działali w stanie wojennym. Ważny był kod

„O wolną Polskę 1982” - pod takim hasłem przebiegała X edycja Gostyńskiej Gry Miejskiej (GGM). Wczoraj odbył się uliczny etap zabawy. Drużyny spod gostyńskiego muzeum, rozeszły się na ulice miasta, aby odnaleźć „wtykę” Urzędu Bezpieczeństwa w szeregach gostyńskiej „Solidarności” i zapobiec aresztowaniom.

Od 1 kwietnia, przez kilka tygodni na stronie internetowej GGM ukazywały się krótkie opowiadania, stanowiące fabułę Gry. Z kolei co sobotę pojawiało się jedno pytanie. Zgodnie z regulaminem, im szybciej zgłoszony zespół odpowiedział, tym więcej punktów zdobywał. Na 10 najlepszych czekało miejsce w etapie ulicznym. Przed muzeum w sobotnie popołudnie stawili się: Wybrzeże Klatki Schodowej, Studenciaki, Extra 4, MAK, Dodosy, EKA, Sułtanat Brunei, Dziobaki Team, Adi Team, Zamachowcy. Wśród nich były grupy z Turku, Szczecinka i Piasków.

- Jest wiosna 1982 roku. Trwa stan wojenny. W Gostyniu ukrywa się jeden z czołowych działaczy opozycji niepodległościowej. Na jego trop wpada ubecja. Musicie go odnaleźć i zorganizować ucieczkę zanim dopadnie go kapitan Borucki! - takie polecenie otrzymali uczestnicy od Grzegorza Skorupskiego, pomysłodawcy GGM. Przebrany za milicjanta Grzegorz Skorupski ostrzegał o zagmatwanej sytuacji w Gostyniu w czasie stanu wojennego, w 1982 roku.

Uczestnicy musieli być nieufni wobec każdej informacji. - Wiemy tylko, że nasi ludzie prowadzą tajny nasłuch na radiostację ubecji. Aby ustalić, na jakim kanale można się połączyć musicie uzyskać informacje od 6 naszych współpracowników podziemia. To właśnie nasi agenci. Jest ich 6 - instruował pomysłodawca gry Grzegorz Skorupski.

Aby wygrać, drużyny najpierw musiały odnaleźć miejsce, gdzie czekali na nich agenci. Ułatwiała im to karta gry i zaszyfrowane nazwy wskazanych miejsc. Później trzeba było wysłuchać agentów, aby uzyskać informacje, uzupełniające intrygę. Agenci mówili, co widzieli, słyszeli, czytali. Oprócz tego trzeba było coś zrobić, aby uzyskać fragment kodu. - W 7 miejscu znajduje się radiostacja. Jeśli będziecie znali jakie cyfry i w jakiej kolejności wpisać do radiostacji, połączycie się i usłyszycie ostatnią decydująca wskazówkę - podpowiadał Grzegorz Skorupski.

Na odnalezienie agentów i rozszyfrowanie kodu uczestnicy mieli 3 godziny. Poradzili sobie nieźle. Najlepsza okazała się drużyna Dodosy - po wpisaniu kodu do radiostacji, na podsłuchu radiowozów milicji dowiedzieli się, w której części miasta jest kocioł i gdzie czekają ubecy na uciekającego działacza „Solidarności”. Główną nagrodą był voucher (czek podróżny) o wartości 2000 zł do wykorzystania w Agencji Turystycznej MOANA. II miejsce zajęła ekipa Ekstra 4, a III - Wybrzeże Klatki Schodowej.

Organizatorem GGM jest Fundacja „Miejsce Moje”. Wraz z pomysłodawcą przyznają, że nie mają świadomości, iż ta forma zabawy w Gostyniu proponowana jest od 10 lat.

- To jest szok, jak szybko to zleciało. Wydaje się, jakbyśmy zaczynali po raz pierwszy. Są dziś też zespoły, które od początku są te 10 lat, a to znaczy, że ta forma zabawy im się bardzo podoba. To dziś dorośli uczestnicy, a kiedyś stratowali jako uczniowie gimnazjum - komentuje Grzegorz Skorupski.

A uczestnicy ze Szczecinka postanowili wrócić do gry po tym, jak złapali bakcyla w ubiegłym roku. - Uważamy, że jest to to jedna z lepszych gier miejskich, w których braliśmy udział - mówią. Przyznają, że lubią zagadki logiczne, geocaching, a w Gostyniu spotkali się z jedną z najciekawszych gier w Zachodniopomorskim i Wielkopolsce. Najbardziej podoba im się podróż w czasie - „powrót do starych lat”. - Można dowiedzieć się czegoś, czego niekoniecznie w szkołach uczyli - dodają.

autor: Agata Fajczyk

Źródło:

Dodano: 2019.05.12

gostynska.pl Copyright © 2007 - 2019 Południowa Oficyna Wydawnicza
redakcja: ul. Kolejowa 15, 63-800 Gostyń., 65 572 74 00