Antyspam
ARTYKUŁY OGŁOSZENIA FIRMY
R E K L A M AA1 - Gazeta online
R E K L A M AB1 - Ubojnia Gola

Niezwykły stulatek z ogromnym poczuciem humoru

› Czytelnia ponad rok temu    20.11.2015
Anna Twardowska
komentarzy 0 ocen 0 / 0%
A A A
 fot. A. Twardowska

Artykuł opublikowany w numerze 46/2015 Życia Gostynia

Stanisław Kaniewski urodził się 4 listopada 1915 roku. Pomimo przeżytych stu lat, nie opuszcza go pogoda ducha, a żarty wysypują się wprost z rękawa. W dniu setnych urodzin, wizytę panu Stanisławowi złożył burmistrz Pogorzeli Piotr Curyk, wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej w Pogorzeli Maria Pazoła, przedstawiciele Urzędu Stanu Cywilnego, PSL-u oraz KRUS-u. Liczne życzenia, zdrowia, radości i przeżycia dwustu lat, jubilat skwitował: - Wszystko jest na dobrej drodze, aby się nie poddawać.

Aż chciałoby się słuchać jego opowieści, zwłaszcza o żonie, którą do dziś nazywa „swoją lalą”. Wspólnie przeżyli ponad 60 lat, pani Janina niestety nie doczekała setnych urodzin swojego męża. Pochodziła z Janowa Podlaskiego koło Buga. - Tato, historia była inna! Mama miała Kaczmarka z Głuchowa, nauczyciela, który przebywał w mamy stronach. I ten nauczyciel, zakochany w mamie po uszy, przywiózł ją tutaj do Głuchowa, do swojej mamy. Ale ona stwierdziła, że moja mama była za biedna. Nauczyciel wyjechał, kupił jej suknię, listy przysyłał, a oni to chowali, nie pokazali mamie, oni jej nie chcieli. I jak mama się potem dowiedziała, że oni jej nie chcą, to tata pojechał jałówkę kupić w Głuchowie – opowiada córka pana Stanisława. A wrócił z Głuchowa – z miłością swojego życia, ze swoją „lalą”.

Jak wspomina córka, mama Janina była niesamowitą kobietą. Nigdy nie wychodziła z domu bez kapelusza i rękawiczek. - Zawsze mówiliśmy: taka ładna mama z takim brzydkim tatą – żartowała córka. - Jechałem do Janowa Podlaskiego 300 km po tę moją lalę, kawałek pieszo, bo raz pociąg szedł, raz nie szedł. W życiu by nikt nie zaryzykował tylu kilometrów, a jednak ją dostałem – mówił jubilat. Swojej wybrance przed ślubem, który odbył się 23 lutego 1946 roku, sprowadził z Holandii kwiaty białego bzu. Dla niej wszystko. - Prawdziwa miłość wybaczy wszystko – podsumował wspólne życie Stanisław Kaniewski. I nie pozostał dłużny opowieściom córki, dopytywał też o okoliczne wdowy, którymi nawet byłby zainteresowany! Ważne, aby przyszła wybranka mieściła się w przedziale wiekowym 70 – 90 lat, może mieć nieco więcej kilogramów (wtedy nie ucieknie), musi umieć gotować i piec, laska i okulary mogą być – są przecież modne. Goście pana Stanisława wybuchali śmiechem. Żarty przeplatał piosenkami, których teksty całkiem dobrze jeszcze pamięta.

Jaki jest sekret jego długowieczności? Burzący wszelkie teorie – kawa, dużo kawy, dużo słodkiej kawy. Do tego tłuste jedzenie, śpiew, żarty, a i alkoholem nie pogardzi. Jak wspominała córka, pan Stanisław nigdy w życiu nie powiedział przekleństwa. Kiedyś próbował też palić papierosy, ale widząc wzrok swojej żony, schował zapalonego do kieszeni, paląc sobie spodnie i przypalając nogę. Na tym przygoda z tytoniem się zakończyła. Jubilat doczekał się 8 dzieci, 23 wnuków i 28 prawnuków. - Dlaczego już idziecie? - dopytywał, kiedy wizyta dobiegała już końca. - Odwiedźcie mnie, ale nie za rok, może być za dwa tygodnie – dodał.

 

+ 0 głosów: 0 (0%) 0 -
dodaj zdjęcia Masz swoje autorskie zdjęcia? Dodaj je do naszego tekstu.
Komentarze (0)

Serwisy internetowe jarocinska.pl, zpleszewa.pl, rawicz24.pl, gostynska.pl, krotoszynska.pl nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze nie są moderowane. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane zgodnie z postanowieniami Regulaminu.

dodaj komentarzbądź pierwszy!