Antyspam
ARTYKUŁY OGŁOSZENIA FIRMY
R E K L A M AA1 - Gazeta online
R E K L A M AB1 - MAT-BRUK

Uparcie szuka swojego miejsca w aktorskim świecie

› Społeczeństwo 2 miesiące temu    8.03.2020
Agata Fajczyk
komentarzy 3 ocen 2 / 100%
A A A
Sandra i różne wcielenia podczas sesjiSandra i różne wcielenia podczas sesji fot. arch. pryw. Sandry Kędziory

Ma już za sobą pierwsze role na planie filmowym: sekretarka Karolina w komendzie policji, anonimowa klientka lombardu, nauczycielka Anita czy Ksenia - żona Chińczyka. A naprawdę ma na imię Sandra, ma 31 lat i jest stażystką w Starostwie Powiatowym w Gostyniu. Przede wszystkim jednak szuka swojego miejsca w aktorskim świecie.

Uważa, że jest bardzo dobrze przygotowana do tego, aby stanąć przed kamerą. Początkująca aktorka z Gostynia pierwszy raz statystowała w fabularyzowanym dokumencie niemieckim pt. „Der Raketmann”, nagrywanym w okolicach Wrocławia w czasie, kiedy uczęszczała do studium aktorskiego. Była to scena bez roli mówionej. I pierwsza styczność Sandry z planem filmowym.

- Wystąpiłam w stroju odpowiednim do epoki, w której rozgrywała się akcja filmu. Panowała wspaniała atmosfera. Było mnóstwo ludzi zaangażowanych w produkcję, ale byli otwarci, optymistycznie nastawieni. Przyjemnie to wspominam - opowiada Sandra.

Z kolei „Pierwsza miłość” to pierwszy polski serial, w którym wystąpiła. Na planie tej produkcji wiele razy była statystką. - Nie udało mi się zagrać epizodycznej roli, która być może przerodziłaby się w rolę stałą. I ubolewam, bo świetna ekipa pracuje na planie tego serialu - przyznaje Sandra.

Bardzo dobrze współpracuje jej się z ekipą serialu paradokumentalno–fabularnego „Lombard. Życie pod zastaw”. Raz zagrała tam anonimową klientkę, a w tym roku przed kamerą pojawiła się jako klientka Ksenia - żona Chińczyka.

- To dość duży epizod, mówię sporo. Ciekawa postać, można było pokazać emocje. Miałam obawy, jak wypadnę, mówiąc łamaną polszczyzną. Ale dobrze poszło. Walczyłam uparcie o te wszystkie role - zdradza Sandra.

Współpracuje też z agencją, organizującą castingi do serialu paradokumentalnego „Policjantki i policjanci”. Tutaj udało jej się zagrać rolę sekretarki Karoliny, później dostała rolę nauczycielki Anity. Zdradza, że nie jest łatwo dostać nawet tak niewielkie role. Musi o nie walczyć, kontrolować terminy castingów, dopytywać o nie w agencjach, trzymać rękę na pulsie.

- Konkurencja jest bardzo duża. Kiedy dzwonię do agencji i pytam o castingi, obiecują, że oddzwonią. To tak nie jest. Trzeba cały czas trzymać rękę na pulsie, mieć z nimi stały kontakt. Oprócz tego, że agencja wybierze mnie do zagrania postaci, decyzję ostateczną podejmuje reżyser, on musi zaakceptować wybór - wyjaśnia Sandra.

Na castingach przepytują chętnych do zagrania roli z roboczych tekstów, innych niż te, które miałby wypowiedzieć bohater na planie filmowym. Dojeżdża do Wrocławia i innych dużych miast. Ostatnio wzięła udział w castingu do serialu pt. „Korona królów”. - Było trudno, zwłaszcza ze względu na język, jakim trzeba się posługiwać. Musi on odpowiadać czasom, w których została umieszczona akcja serialu - mówi Sandra.

Swój profil aktorski - stronę internetową ze zdjęciami i informacjami o doświadczeniach, wykształceniu ma w dwóch agencjach aktorskich. O portfolio zadbała sama - znalazła kosmetyczkę, fotografa i gotowe zdjęcia wysyłała do agencji. Kiedy już reżyser zaakceptuje wybór agencji, Sandra otrzymuje scenariusz (czasami 5 a bywa, że 2 dni przed nagraniem). Tekstu musi się nauczyć na pamięć. Wtedy jest spokojna, że niczego nie pomyli przed kamerą. W studium aktorskim miała zajęcia z improwizacji, ale woli mieć w głowie tekst wyuczony i później go interpretować.

Sandra  nie stresuje się przed kamerą. Na planie nie spotkała się z ekipą nieprzyjemną, niemiłą. Doświadczeni aktorzy przeważnie naprowadzają początkujących, grających epizodyczne role. Często wcześniej wyobraża sobie postać, jaką ma zagrać w serialu. W przypadku sekretarki Karoliny w „Policjantkach i policjantach” sama wymyśliła charakteryzację, która spodobała się na planie.

- Przed zdjęciami zawsze dzwoni kostiumograf i dopytuje, jak widzę postać, którą mam zagrać. Mówi też, czego oczekuje reżyser - czy założyć sukienkę, czy spodnie. W „Lombardzie” poprawiano mi makijaż, fryzurę, zmieniano strój - dodano mi sweter - opowiada Sandra.

Cały artykuł w bieżącym wydaniu "Życia Gostynia"

CZYTAJ RÓWNIEŻ o MARCIE, która jest arbitrem

+ 2 głosów: 2 (100%) 0 -
dodaj zdjęcia Masz swoje autorskie zdjęcia? Dodaj je do naszego tekstu.
Komentarze (3)

Serwisy internetowe jarocinska.pl, zpleszewa.pl, rawicz24.pl, gostynska.pl, krotoszynska.pl nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze nie są moderowane. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane zgodnie z postanowieniami Regulaminu.

dodaj komentarz› pokaż według najstarszych
~ kibic
2 miesiące temu 3
na tym zdjęciu jakby zupełnie inne osoby.
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Anna
2 miesiące temu 2
Brawo za wytrwałość
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Ryś
2 miesiące temu ocena: 100%  1
No i co w związku z tym ?
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji