Dostosuj wydruk

Proboszcz fary: Ludzie są nieodpowiedzialni. Nie będą wpuszczeni na groby

Proboszcz fary: Ludzie są nieodpowiedzialni. Nie będą wpuszczeni na groby

Mamy Wielki Tydzień, przed nami Wielkanoc. W okresie przedświątecznym wielu z mieszkańców odwiedza groby bliskich na cmentarzach, aby je umyć, uporządkować lub postawić znicz ku pamięci. W związku ze stanem epidemii, związanym z walką z koronawirusem pojawiają się wątpliwości czy jest to dozwolone. A, co ważniejsze, czy jest to bezpieczne. Jeszcze w sobotę można było pójść na gostyński cmentarz parafialny. Teraz oficjalnie jest on zamknięty przez policję, po konsultacji z administratorem.

Oficjalnie rząd takiego zakazu nie wprowadził. Gostyńska policja nie rekomendowała spacerów i przebywania na nekropoliach. Kontrolowała podczas weekendu te miejsca w poszczególnych gminach.

Zatem czy wizyta na grobie bliskiej osoby w okresie społecznej kwarantanny jest rozsądna i naprawdę nie może poczekać? Wielu mieszkańców Krobi otrzymało z tego powodu upomnienia w miniony weekend. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji przypominał w ubiegłym tygodniu, że obowiązuje zasada ograniczenia wyjść do minimum. - Jeśli ktoś uzna, że pójście na cmentarz jest konieczne, to może się to odbyć pod warunkiem przestrzegania zasad bezpieczeństwa. Już samo wyjście z domu, często wiążące się z naciśnięciem przycisków w windzie, trzymaniem się poręczy, otwieraniem drzwi jest sytuacją, której należałoby unikać - mówił.

Jednak w Gostyniu mieszkańcy z wizytami na cmentarzu widocznie przesadzili. Tak przynajmniej twierdzi ks. kanonik Grzegorz Robaczyk, proboszcz parafii pw. św. Małgorzaty, która jest administratorem gostyńskiej nekropolii.

- Ludzie są nieodpowiedzialni. W sobotę, kiedy słońce zaświeciło, ciepło się zrobiło, było ich na cmentarzu bardzo dużo. Na święta czyścili groby, przynosili kwiaty, znicze, stawiali nowe wiązanki, podlewali żywe kwiaty. Wodę włączyliśmy, to też korzystali. A przy okazji rozmawiali, kontaktowali się. A przecież jest zakaz organizowania zgromadzeń. A mieszkańcy tam korzystali z okazji i debatowali, zapominając o obowiązkowej odległości - tłumaczy ks. Robaczyk.

Zachowanie mieszkańców przez ostatnie dni mieli na oku gostyńscy policjanci. Podczas weekendu odwiedzili proboszcza fary, aby skonsultować decyzję o wydaniu zakazu wchodzenia na cmentarz. Bramy nekropolii zamknięto już w niedzielę. Dziś zostały ogrodzone taśmą, a na bramie czy płocie wiszą komunikaty.

- W związku z obowiązującym stanem epidemii, na polecenie służb porządkowych i administracji cmentarza - cmentarz parafialny zamknięty do odwołania - napisano.

Mogą się tam odbywać tylko obrzędy pogrzebowe.

Ks. Robaczyk przyznaje rację policji - nekropolia to było dotychczas jedno z tych newralgicznych miejsc, gdzie można było się spotkać i wykorzystać czas sprzątania nagrobka na „pogaduchy”. Duchowny podkreśla, że da bezpieczeństwa mieszkańców cmentarz parafialny w czasie świąt na pewno będzie zamknięty.

- Parafianie nie mają po co nawet chodzić na groby, bo nie będą wpuszczeni. Trzeba dyscyplinę utrzymać. Musimy zdać sobie sprawę, że to jest stan epidemii. Dla dobra nas wszystkich. Albo my zdusimy zarazę, albo zaraza nas zdusi - zaznacza proboszcz gostyńskiej fary.

[AKTUALIZACJA godz. 14.30]

Nie tylko gostyńska nekropolia jest zamknięta. Do odwołania od dziś nie można wejść też na cmentarz w Poniecu. Jest on otwarty tylko podczas pogrzebów i tylko dla osób w nim uczestniczących.

Proboszcz parafii w Krobi wywiesił ogloszenie z apelem do parafian, aby zrezygnowali z przedświątecznych porządków, jakie zazwyczaj prowadzą  na grobach bliskich, z odwiedzin mogił. Teoretycznie na cmentarz parafialny można wejść, ale ... - Walczę, jak mogę, aby mi go nie zamknęli całkowicie - mówi ks. kanonik Sławomir Grośty.

autor: Agata Fajczyk

Źródło:

Dodano: 2020.04.07

gostynska.pl Copyright © 2007 - 2020 Południowa Oficyna Wydawnicza
redakcja: ul. Kolejowa 15, 63-800 Gostyń., 65 572 74 00