W środę problem zauważył mieszkaniec Stankowa. Zgłosił miejscowemu leśniczemu, że w lesie (prywatnym) zwierzę zaplątało się w sznurki. Z odsieczą ruszyli leśniczy, podleśniczy Leśnictwa Kosowo i myśliwi Koła Łowieckiego nr 21 Drop Gostyń.
- Gdy przyjechaliśmy na miejsce zauważyliśmy byka daniela, który zaplątał się w sznurki, które znajdowały się częściowo zakopane w ziemi – relacjonuje jeden z myśliwych.
Gdyby nie współpraca, historia mogłaby mieć tragiczny finał.
- Byk bardzo się wyrywał, więc trzeba go było jakoś unieruchomić, aby powycinać sznurki. Na szczęście zwierzę udało się oswobodzić i bezpiecznie wróciło w knieje. Sznurki zostały wyrzucone tam, gdzie ich miejsce – dodaje człowiek koła łowieckiego.
Akcja ratunkowa trwała pół godziny. Jak zaznacza leśniczy Aleksander Sikora, takie sytuacje w okolicznych lasach się zdarzają. Lepiej jednak nie działać na własną rękę, a postąpić tak, jak mieszkaniec Stankowa. -
Samemu nie proponowałbym się zabierać za taką akcję, to jednak dzikie zwierzę. Najlepiej zadzwonić do miejscowego leśniczego, on zainterweniuje najszybciej – podkreśla.
Numery telefonów wraz z nazwiskami znajdują się na stronie nadleśnictwa - TU.
Komentarze (0)