Antyspam
ARTYKUŁY OGŁOSZENIA FIRMY
R E K L A M AA1 - Fines
R E K L A M AB1 - Ubojnia Gola

Jak niewiele brakuje, aby Gostyń został zalany. Przez dzikie podłączenia mieszkańców

› Społeczeństwo 2 miesiące temu    11.08.2019
Agata Fajczyk
komentarzy 5 ocen 7 / 100%
A A A
Gostyń. Prezes J. Pogorzelski: Zbiornik i pompy na ul. Podleśnej nie wytrzymały „przerobu”. To jest dobra inwestycja, wg mnie dobrze zaprojektowana. Ale przy tak dużych opadach, on nie wytrzymuje, anie może przetłoczyć takich ilości wody od razu.Gostyń. Prezes J. Pogorzelski: Zbiornik i pompy na ul. Podleśnej nie wytrzymały „przerobu”. To jest dobra inwestycja, wg mnie dobrze zaprojektowana. Ale przy tak dużych opadach, on nie wytrzymuje, anie może przetłoczyć takich ilości wody od razu. fot. fotomontaż Z. Pacanowski

Podczas oberwania chmury pod koniec lipca oczyszczalnia ścieków w Gostyniu przyjęła 8800 m3 ścieków w ciągu doby. Dzień wcześniej - 4400 m3. - Na podstawie tego zestawienia widać, jak porażająca jest skala dzikiego podłączania się z deszczówką do kanalizacji sanitarnej - zwraca uwagę Jerzy Pogorzelski, prezes ZWiK w Gostyniu, podkreślając, że ustawowa grzywna 10 000 zł za takie wykroczenie nie robi wrażenia na tych, którzy łamią prawo.

Są w mieście miejsca, które podczas gwałtownej ulewy, oberwania chmury, w kilka minut zamieniają się w akweny. To Rondo Solidarności i fragmenty ulic, które się z nim krzyżują: Olejniczaka i Wrocławskiej, deptak, ulice: św. Floriana, Hutnika, Parkowa, Polna, Kolejowa. Zalewane ulice to wynik nie tyle zapchanej kanalizacji deszczowej, co tego, że kanalizacja „nie wyrabiała”. Prezes ZWiK w Gostyniu podkreśla, że to, co się dzieje w mieście przy tak intensywnych opadach, odbija się też na kanalizacji sanitarnej.

- Mamy przepływomierze u siebie i na miejscu jesteśmy w stanie to monitorować. Jeśli chodzi o przyjęcie ścieków w oczyszczalni, to średnia statystyczna w ostatnim całym miesiącu dobowo wynosiła ok. 5 000 m3. Nagle, w ciągu tak krótkiego czasu, ta liczba urosła do 8 800 m3. Można sobie wyobrazić, co by było, gdyby taki deszcz trwał 12 godzin. Nie tylko miasto byłoby zalane, ale także zakład wodociągów i oczyszczalnia - mówi Jerzy Pogorzelski. - Oczyszczalnia "nie jest z gumy”, a zakład nie jest w stanie przetworzyć tak dużej ilości ścieków w tak krótkim czasie.

 

Mieszkańcy mają to na sumieniu
Wydaje się, że za zbieranie wody deszczowej z dróg w trakcie opadów odpowiedzialna jest kanalizacja deszczowa. Co ona ma wspólnego z kanalizacją sanitarną? Po niedawnej ulewie okazało się, że bardzo wiele. A do „zapychania” czy wybijania studzienek w mieście przyczyniają się sami mieszkańcy Gostynia i okolic, a także działające na tym terenie instytucje, nielegalnie podłączając odpływ deszczówki do kanalizacji sanitarnej. Podczas oberwania chmury „wybijają” studzienki zarówno od kanalizacji sanitarnej, jak i deszczowej. Prezes ZWiK w Gostyniu zauważa, że kanalizacja sanitarna swoimi przekrojami nie jest zaprojektowana na tak duże przepływy ścieków. - A wielu mieszkańców, ale też instytucji przyłączyło sobie rynny do rur „sanitarki” - wyjaśnia Jerzy Pogorzelski. W trakcie bardzo intensywnych opadów, w kanalizacji sanitarnej też przepływ rośnie maksymalnie. I cierpią właściciele posesji, które są niżej położone. Jeśli w całej sieci kanalizacji sanitarnej w krytycznych momentach poziom zawartości wzrasta o 2 - 3 metry, to w budynku z niskim parterem siłą rzeczy w klozecie zacznie wypływać woda połączona ze ściekami. - Ona nie ma żadnego odcięcia. Zalewane są mieszkania lub piwnice. Najbardziej współczuję właścicielom, mieszkańcom. Oni są Bogu ducha winni. Ale ja się też winny nie czuję - mówi prezes ZWiK w Gostyniu, mimo że pretensje są do zakładu wodociągów, że w muszli klozetowej, w ubikacji „wybiło”.

Po co „kopać się z koniem”?
Prezes Pogorzelski przyznaje, że „wodociągi” próbowały walczyć z nielegalnym podłączaniem się właścicieli prywatnych posesji czy instytucji - z odpływem deszczówki do kanalizacji sanitarnej. Można to kontrolować i sprawdzać przez tzw. „zadymianie”. Gostyński zakład wodociągów prowadzi takie działania sukcesywnie, przynajmniej raz na kwartał. Posesje, domy do kontroli wybiera mistrz i pracownicy jadą tam, gdzie są podejrzenia, co do nielegalnych przyłączy. - Często się wydaje, że jest to nie do wykrycia, a dzikich podłączeń jest sporo w mieście i okolicy - mówi prezes Pogorzelski. Do działań, związanych z zadymianiem odnosi się jednak bez entuzjazmu, ponieważ - jak podkreśla - ignorują to organy ścigania. Wspomina, że przed laty zakład wodociągów „zaatakowała” właścicielka kamienicy, postawionej przy jednej z głównych ulic Gostynia, obwiniając go o zalewaną podczas ulew piwnicę. Podczas kontroli okazało się, że rury i rynny, odpowiedzialne za odprowadzanie deszczówki z budynku są podłączone do kanalizacji sanitarnej mieszkańców budynku. - Nie zdziwiliśmy się, że w piwnicy za każdym razem, podczas ulewy, robi się „jezioro”. Wprowadzanie ścieków opadowych do kanalizacji sanitarnej jest zabronione. Sprawa trafiła od organów ścigania, w oparciu o tzw. ustawę wodociągową, mówiącą o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków - opisuje Jerzy Pogorzelski przypadek sprzed lat.

Zignorowali i lekceważą do dzisiaj
Zaznacza, że przepisy mówią wyraźnie: zabrania się odprowadzania ścieków bytowych i ścieków przemysłowych do urządzeń kanalizacyjnych przeznaczonych do odprowadzania wód opadowych lub roztopowych, będących skutkiem opadów atmosferycznych, a także wprowadzania tych wód opadowych, rozpadowych oraz wód drenażowych do kanalizacji sanitarnej. - Użyte zostało słowo „zabrania się”. Nie ma limitu czasu, zakaz zawsze obowiązuje - podkreśla prezes ZWiK w Gostyniu. Tymczasem organy ścigania zgłoszenia „wodociągów” zignorowały i lekceważą je do dzisiaj. Jerzy Pogorzelski otrzymał z komendy policji pismo (wcześniej zatwierdzone przez prokuraturę), z informacją, że w tym przypadku nastąpiło przedawnienie karalności, gdyż „wpięcie kanalizacji deszczowej w kanalizację sanitarną powstało w okresie przekraczającym 5-letni okres karalności przestępstwa. I odmówiono wszczęcia dochodzenia. Ten przypadek z ul. Kolejowej nie był jedynym, bo w mieście wskazywano na wiele dzikich podłączeń do sanitarki.

- I teraz grupa właścicieli mieszkań takich kamienic czy prywatnych posesji dostaje takie pismo, idą na targ i mówią: nie przejmujcie się kontrolami z „wodociągów”, związanymi z deszczówką, z podłączonymi rynnami do kanalizacji sanitarnej. Zobaczcie, jak mnie potraktowano, karalne to nie jest - mówi prezes Pogorzelski. Twierdzi, że nie będzie „kopał się z koniem”, walcząc z plagą nielegalnych podłączeń do sanitarki w mieście.

- Po co, jeśli dostaję tak debilne wyjaśnienie? Mógłbym się odwołać do prokuratury okręgowej, ale skoro nie nadano toku sprawie, nie skierowano jej do sądu, to jak mam walczyć z tą plagą? - zastanawia się.

Prezes ZWiK inaczej sobie to wyobrażał. Twierdzi, że dobrze by było, gdyby w sądzie znalazło się kilka spraw, związanych z „dzikimi” podłączeniami z „deszczówką” do „sanitarki”. - Niechby nawet sąd dał 500 zł grzywny, to wtedy mieszkańcy się przestraszą - mówi Jerzy Pogorzelski. Wizja się nie spełniła, a podłączających się „na dziko” przybywa. - W ubiegłym tygodniu to nie był nawalny deszcz, lało pół godziny. A co by było, gdyby lało pół dnia? Sytuacja się pogarsza, bo coraz więcej mieszkańców się podłącza nielegalnie. Niektórzy nie mają świadomości, że taki proceder jest zabroniony - mówi prezes.

 

+ 7 głosów: 7 (100%) 0 -
dodaj zdjęcia Masz swoje autorskie zdjęcia? Dodaj je do naszego tekstu.
Komentarze (8)

Serwisy internetowe jarocinska.pl, zpleszewa.pl, rawicz24.pl, gostynska.pl, krotoszynska.pl nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze nie są moderowane. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane zgodnie z postanowieniami Regulaminu.

dodaj komentarz› pokaż według najstarszych
~ Przemek
2 miesiące temu 8
A wszystkimi studzienkami w całej gminie nie naleci do kanalizacji sanitarnej w każdej okrągłej pokrywie 2 dziurki wystarczy że studzienka w zaniżeniu i wodę macie dodatkową albo woda stoi tak jak na deptaku to leci tam gdzie ma otwor
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Hhhh
2 miesiące temu ocena: 60%  7
Gadanie ...Jakby deptak i rondo zrobili instalację z odpowiedniej wielkości przekrojów rur, byłoby ok , ale tam są rurki bardzo małe i to one.nie dają rady A nie ze ludzie deszczówkę puszczają w ścieki.pierdolisz Pan panie prezes ale prawdy nie powiecie bo by urzędasy dostały po łbach.
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Ja 1
2 miesiące temu ocena: 100%  6
No i tu jest racja!
~ podleśna
2 miesiące temu ocena: 0%  5
Teraz pomyślcie co by było gdyby nie ten zbiornik. Cała woda byłaby na ulicy. Do pasa byście ją mieli w domach. Więc przestań jęczeć tylko podziękuj że ci go wybudowali pod nosem.
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Detysta
2 miesiące temu ocena: 75%  4
No to prosze zrobic z tym pozadek
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Pozdrawiam
2 miesiące temu ocena: 75%  3
Ten pan ma racje
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Xxx
2 miesiące temu ocena: 60%  2
A co z Podleśną? Cudowny zbiornik nie działa?
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Jaś
2 miesiące temu ocena: 100%  1
Działa, tylko każdy zbiornik ma dno i kiedyś się zapełni.